[Czuwaj]Zlot 70-lecia harcrstwa

Seascout seascout w go2.pl
Śro, 21 Cze 2006, 14:34:28 CEST


::
::
::> Wizja 10000 osob gotujacych samodzielnie nawet druzynami
::> jakos burzy sie z moim wizerunkiem terenu zielonego
::> po naszym odjeździe!
::
::Dobrze wiesz że wiekszości nawet nie przejdzie przez głowę
::myśl o gotowaniu na ogniskach.
::Wiec po co tak piszesz ?
::
::Czyżby dla Ciebie:
::"ognisko w terenie zielonym" = "dewastacja terenu zielonego"
[R:] 


No właśnie. Byłem na obozowisku gdzie obozowało 25 tys. skautów. I byłem na
tym obozowisku również po zakończeniu zlotu.


Gotowaliśmy w zastępach, Zlot był podzielony na 6 gniazd, a w każdym
gnieździe tworzono podobozy złożone z 3 - 4 drużyn. Tworzyliśmy takie
międzynarodowe szczepy. Każdy szczep miał swój teren, bramę, ogrodzenie,
zdobnictwo, wieczorami własne ogniska.

Każdego dnia zastęp rano zgłaszał się do magazynu, gdzie odbierał skrzynkę
ze swoją nazwą, gdzie były świeże produkty (np. mięso mielone, sałata,
ogórki, ziemniaki, chleb, mleko, płatki, wędlina itp.) na cały dzień. Do
tego dołączano przepisy po angielsku. Wieczorem skrzynkę należało odnieść do
magazynu. Magazynów było na całym Zlocie 6, co oznaczało, że jeden magazyn
obsługiwał ok. 4 tys. ludzi. Nigdy nie było tam kolejek i nigdy nasze
skrzynki nie zginęły.

Wcześniej, kazano nam wykopać trawę 2 x 2 metry, odłożyć na bok i podlewać
przez cały zlot (chyba 8 dni). Podlewanie było sprawdzane przez służbę
porządkową.

W dołku bez darni można było palić ognisko. Drewno braliśmy z takiego
magazynu i na koniec całe drewno do tego magazynu odnieśliśmy. Na koniec
służba porządkowa odbierała teren. Po ognisku - oczywiście nie mógł zostać
ślad. Sprawdzali również, czy zostały zamaskowane nawet dziury po wbijaniu
żerdzi na ogrodzenie, o innych dołach nie wspominając.

Ubikacje były zorganizowane w sposób do wywożenia. Więc tu też nic nie
zostało.

Alejki były wysypane żwirem, a żwir leżał na olbrzymich płachtach folii. Na
koniec żwir zwinięto i folie również. Trawa pod spodem była wprawdzie ubita
- ale nie zdeptana.

Cały zlot odbywał się na terenie pastwisk. Między pastwiskami biegły
ogrodzenia. By nie burzyć ogrodzeń, a zapewnić komunikację wewnątrz Zlotu,
nad ogrodzeniami skauci zbudowali z żerdzi mosty / kładki. Rewelacyjny
pomysł.


A więc, podsumowując. Obozując nawet w 25 tys. ludzi na terenie zielonym,
przy dobrej organizacji Zlotu można po sobie zostawić niewydeptaną trawę,
niewypalone miejsca po ogniskach i nienaruszony teren.


Wszystko wydarzyło się w Danii w 1994 roku podczas Bla Sommer Camp. Z Polski
uczestniczyła reprezentacja 300 harcerzy. Z mojego środowiska pojechały dwie
drużyny.

Trzeba chcieć i umieć.

I nie śmiejcie się ze skautów z europy zachodniej. Chciałbym żebyśmy my
mieli choć połowę ich kultury organizacyjnej i poszanowania dla przyrody.


Seascout

PS. Jeszcze dodam, że w 1993 roku musiałem podać spis 12 zajęć (z listy
około 100) które zastęp chce robić na Zlocie. W marcu 1996, każdy zastęp
dostał plan całego pobytu na Zlocie, gdzie był podany tytuł zajęć, datę i
miejsce i godzinę ich rozpoczęcia - dla danego zastępu. Z tych 12 propozycji
oni sami wybrali 6 na które zapisali zastępy. Nigdy, żadne zajęcia nie
zostały odwołane i żadne się nie spóźniły. Respekt.

Jeśli ktoś ma się czegoś od kogoś uczyć - to raczej my od nich.



Więcej informacji o liście dyskusyjnej Czuwaj