[Czuwaj] Reguły postępowania przeciw molestowaniu
Aleksander Senk
senk w post.pl
Czw, 9 Lut 2006, 12:39:57 CET
Seascout napisał(a):
> W liście z 13 stycznia Olek Senk napisał:
> No właśnie. Gdyby przestrzegać procedury, że nie zamykamy się
> nie-wiadomo-po-co-w-namiocie, to taka sytuacja nie przytrafiłaby się.
>
> ::Mysle, ze to jest obawa bardzo abstrakcyjna.
> ::No, chyba, ze ktos bieze na oboz osoby sobie nieznane,
>
> Tak się dzieje. Są środowiska, gdzie obóz to nie uwieńczenie pracy rocznej,
> a próba naboru. No i o środowiskach gdzie obozy robi się dla kasy, nie muszę
> pisać.
No ale to tego wlasnie trzeba zakazac, a nie wprowadzac procedury
utrudniajace zycie tym, ktorzy poprawnie pracuja...
Czy efekt wtedy nie bedzie taki sam?
A czy dzieki temu praca harcerska nie ulegnie poprawie?
> ::2. Przydatne sa opisy dobrych praktyk chroniacych wychowankow przed
> ::instruktorami. Tu sa dwa ich rodzaje:
> ::a. zakladamy, ze instruktor nie chce wyrzadzic krzywdy podopiecznemu, a
> ::tylko jego niedopatrzenie czy glupota moga sprawic, ze wychowanek
> ::natknie sie na cos, na co nie powinien. Ale to mamy.
> ::Tu sa wszystkie reguly bezpieczenstwa na obozach, tu sa takze reguly
> ::dotyczace tych kadrowek i poziomu koedukacji (np. w zastepach)
> ::Dzieki nim wiemy, ze nawet w koedukacyjnej kadrowce (ktorej istnienie
> ::jest watpliwe), absolutnie niedopuszczalne sa malzenskie prycze czy t.p.
> No właśnie nie ma takich reguł...
Co do bezpieczenstwa fizycznego - nie zgodze sie. Są.
Natomiast co do bezpieczenstwa przed "molestowaniem"... to sie nazywa
'dobra praktyka organizacji' :)
W srodowiskach, w ktorych istnieje dobra praca wychowawcza, a
instruktorzy mysla, takie rzeczy sa oczywiste.
Ale rozumiem - tego typu zasady warto upowszechniac, tak aby wszedzie
one funkcjonowaly.
Ale... i tak najwazniejsze jest ich zrozumienie.
Wiec nie instrukcja trzeba to zalatwic, lecz ksztalceniem, tlumaczeniem,
poprzez ogolnozwiazkową debatę.
Tu wiec zgoda - upowszechniajmy coś, co u nas istnieje i co jest
wystarczajace do tego, aby relacje miedzy instruktorami (bo tu przeciez
nie chodzi o dzialania bezposrednio na wychowanka), nie powodowaly
pogorszenia pracy wychowawczej.
> ::b. Natomiast czym innym sa reguly chroniace dzieci przed instruktorami,
> ::ktorzy moga chciec je swiadomie skrzywdzic. Bo tego uniknac sie nie da.
> ::Mysle jednak, ze tu niestety nasza metoda zaklada, ze ta selekcja
> ::odbedzie sie na wstepie, a potem instruktor juz ma dzialac sztucznych
> ::ograniczen.
> ::Selekcja na wstepie to wychowanie, proba, uksztaltowanie, a potem pilna
> ::obserwacja tego, jak dziala.
> ::Wprowadzanie nieufnosci w relacje wychowankiem i instruktorem, w moim
> ::odczuciu, zupelnie rozwala nasza prace.
>
> Tak, to prawda. Tak to powinno działać. Ale nie działa. Więc być może,
> zamiast tworzyć reguły i procedury, trzeba usprawnić system. Ja się z tym
> zgadzam, że trzeba TEŻ usprawnić system. Procedury w takim ujęciu to
> proteza.
Mysle, ze sie rozumiemy.
Tylko - jak napisalem w poprzednim mailu - w naszej zethapowskiej
rzeczywistosci proteza zostanie uznana za wystarczajace lekarstwo i...
> Ale co z tymi, którzy przeszli już przez sito prób i kształtowania, a nie
> zostali ukształtowani? Bo w ich środowisku komisji stopni nie zależało
> specjalnie na formowaniu instruktora? Weryfikacja stopni instruktorskich?
> Bzdura. Nie sprawdzisz tego które komisje działały dobrze, a które były
> dziurawe jak pordzewiały durszlak. Stąd chyba pomysł na procedury właśnie,
> aby nadrobić to co zaniedbały ich komisje.
...i nikt juz nie bedzie usuwal takich instruktorow, nie bedzie walczyl
o oczyszczenie organizacje w jej wnetrzu.
Poza tym, zauwaz, ze procedury (mam na mysli caly czas te, ktore byly
podane jako funkcjonujace na jamie) nie pomoga. Bo pedofil dopadnie
dziecko w innymi miejscu, a i tak bedzie ze to "instruktor ZHP".
Zeby takie rzeczy sie nie zdarzaly - ani na obozach, ani poza nimi -
potrzeba starego dobrego mechanizmu - kontroli spolecznej.
Zdrowej kontroli spolecznej, ktora reaguje szybciej i glebiej, niz na
ta, ktora jest uksztaltowana poprzez tak duzo bardziej wyrafinowane
zasady niz te, ktore uruchamiajace alarm antypedofilski juz w momencie
gdy pelnoletni zamyka sie z nieletnim w namiocie...
Zeby bylo prosciej:
Wszelkie zasady beda dzialac i tak tylko wtedy, gdy zmieni sie
mentalnosc otoczenia.
Zmiana mentalnosci otoczenia jest tu rzecza najtrudniejsza i jezeli
podejmujemy sie trudu jej ksztaltowania, to juz lepiej zrobic to glebiej.
Bo takie plytkie sposoby "rozpoznawania" pedofilow przyniosa tylko
powszechny terror w relacjach dorosly-dziecko (jak to mamy do czynienia
w USA), a i tak nie zmniejsza liczby pedofilow. Po pedofilia to
preferncja, choroba, uzaleznienie, ktorego sie nie wyelimunuje zakazem.
pozdrawiam
olek
Więcej informacji o liście dyskusyjnej Czuwaj