[Czuwaj] Reguly postepowania przeciw molestowaniu
Aleksander Senk
senk w post.pl
Pią, 13 Sty 2006, 15:33:59 CET
Seascout napisał(a):
> W żeglarstwie (a raczej w żegludze) stosuje się pojęcie "dobrej praktyki
> morskiej".
>
> Statek szedł blisko brzegu. Za blisko, ale przepisów nie łamał, bo nie ma
> określone jak blisko brzegu mogą chodzić statki. W przypadku gdy statek
> wejdzie na mieliznę, to w zasadzie prawa nie złamał, ale naruszył zasady
> "dobrej praktyki morskiej", mówiące o tym, że trzeba trzymać się od brzegu
> na bezpieczną odległość. Na dobrą praktykę morska powołują się nawet izby
> morskie w swych orzeczeniach, choć cos takiego jak dobra praktyka morska nie
> jest nigdzie opisana czy skodyfikowana.
> Przykładów obowiązywania dobrej praktyki mogę mnożyć bez końca, ale
> przedmiotem mojego wywodu jest to, że nie wszystko trzeba zapisywać w
> sztywne dokumenty czy procedury.
Piszesz o niezapisywaniu sztywnych procedur, a jednak jestes
zwolennikiem stworzenia takich wobec rozmow instruktorow harcerskich z
podopiecznymi?
I to wg takiego schematu jak opisana 'dobra praktyka morska'?
Pozwole sobie dokonac malej systematyki roznych "regul ochronnych"
1. Przenoszac na nasz grunt Twoj przyklad o dobrej praktyce morskiej,
mozna opisac to tak:
Biore harcerke na rozmowe, zamykamy sie w namiocie, a w tym momencie ona
obnaza sie przede mna, zaczyna calowac, a potem wybiega z placzem i
mowi, ze ja zaatakowałem...
Mysle, ze to jest obawa bardzo abstrakcyjna.
No, chyba, ze ktos bieze na oboz osoby sobie nieznane, ale dobra
praktyka dzialalnosci harcerskiej jest to, aby poznawac swoich
wychowankow, wiedziec jaka maja konstrukcje psychiczna i nie dac sie
zaskoczyc. A nawet gdy to sie zdarzy, to istnieje jeszcze cos takiego
jak wiarygodnosc swiadka i wtedy instruktor powinien nie miec zadnych
problemow.
Zatem dla ochrony instruktorow harcerskich nie wydaja mi sie, takie
regulacje o ktorych zaczelismy dyskutowac (te, przedstawione przez
Patrycje) niezbedne.
Dziwi mnie, ze kladziesz tak wielki akcent na tworzenie norm ochronnych
dla instruktorow harcerskich przed ich harcerzami.
Podczas gdy takie normy, taka dobra praktyke, juz mamy. Wystarczy ja
stosowac.
2. Przydatne sa opisy dobrych praktyk chroniacych wychowankow przed
instruktorami. Tu sa dwa ich rodzaje:
a. zakladamy, ze instruktor nie chce wyrzadzic krzywdy podopiecznemu, a
tylko jego niedopatrzenie czy glupota moga sprawic, ze wychowanek
natknie sie na cos, na co nie powinien. Ale to mamy.
Tu sa wszystkie reguly bezpieczenstwa na obozach, tu sa takze reguly
dotyczace tych kadrowek i poziomu koedukacji (np. w zastepach)
Dzieki nim wiemy, ze nawet w koedukacyjnej kadrowce (ktorej istnienie
jest watpliwe), absolutnie niedopuszczalne sa malzenskie prycze czy t.p.
b. Natomiast czym innym sa reguly chroniace dzieci przed instruktorami,
ktorzy moga chciec je swiadomie skrzywdzic. Bo tego uniknac sie nie da.
Mysle jednak, ze tu niestety nasza metoda zaklada, ze ta selekcja
odbedzie sie na wstepie, a potem instruktor juz ma dzialac sztucznych
ograniczen.
Selekcja na wstepie to wychowanie, proba, uksztaltowanie, a potem pilna
obserwacja tego, jak dziala.
Wprowadzanie nieufnosci w relacje wychowankiem i instruktorem, w moim
odczuciu, zupelnie rozwala nasza prace.
Szkoda, mysle, ze kontynuujac ten temat nie odniosles sie do porannych
maili Marcina i mojego.
pozdrawiam
olek
Więcej informacji o liście dyskusyjnej Czuwaj