[Czuwaj] Czy zespół statutowy chce pozbawić drużynowych czynnego prawa wyborczego ?

Maciej Syska msyska w czarna13.pl
Pią, 10 Kwi 2009, 10:53:07 CEST


Lucjan Brudzyński pisze:
> -----Original Message-----
> From: czuwaj-bounces w listy.czuwaj.net
> [mailto:czuwaj-bounces w listy.czuwaj.net] On Behalf Of Maciej Syska
> Sent: Thursday, April 09, 2009 9:39 PM
> To: Lista dyskusyjna harcerek i harcerzy.
> Subject: Re: [Czuwaj] Czy zespół statutowy chce pozbawić drużynowych
> czynnego prawa wyborczego ?
>
>
> W przeciwieństwie do peanów na temat tego zdania... zapodam nieco inaczej :)
> Nie chcę zwiększenia wpływu 'leśnych dziadków' (chociaż sam w moim
> środowisku za takiego uchodzić zaczynam :P), chcę jedynie by Organizacją
> zarządzali jej świadomi członkowie. Nie wiem jak Wy, ale ja 'świadomość
> związkową' uzyskałem po pierwszej konfrontacji z 'bratnią organizacją' mając
> lat około 19 :P
> Uważam, że drużynowy w wieku 16 lat, bez stopnia instruktorskiego, to błąd
> wychowawczy. To błąd Ruchu i każdej Organizacji. Nie słyszałem żeby WOPR dał
> możliwość pełnienia funkcji ratownika WOPR bez odpowiedniego przeszkolenia,
> a oni przecież 'są na wypadek' a nie 'na cały czas'... 
A ja, na podstawie doswiadczenia, uwazam, ze czesto ci 16 maja o wiele 
wieksza swiadomosc wolnego rynku niz komendanci okupujacy stolki w 
hufcach na "prowincji" (jakosciowo, nie geograficznie). Cieszę się, że 
członkowie zespołu reprezentują dobre, sprawnie dzialajace hufce. Ale 
tam nie ma problemu! Skoro nie macie druzynowych bez stopni, to po co 
ograniczac prawa wyborcze, komus kogo nie ma?
Ale to jest tylko wycinek rzeczywistosci. Obok takich hufcow jak Wasze, 
sa te, gdzie uczestnictwo mlodych w decydowaniu jest realnym problemem, 
gdzie "starym" instruktoromm nie zalezy na wychowywaniu nastepcow.
Przypomnę, że zgodnie z Waszą propozycją, drużynowi bez stopnia 
(niezaleznie, czy 16, 18, czy 20letni, niezaleznie od ich 
"uswiadomienia") beda pozbawieni nie tylko mozliwosci "zarzadzania" 
organizacja, ale i sprawowania spolecznego nadzoru poprzez prawo 
wybierania, a nie bycia wybieranym. A wlasnie na sprawowaniu nadzoru i 
delegowaniu kompetencji polega demokracja.
Mozemy rozmawiac o tym, kto powinien pelnic funkcje druzynowego - ale 
nie do tego zmierza Wasz projekt. On jest taka metoda dzialania, jakby w 
zwiazku z choroba kciuka, lekarz odcial cala reke... ;)
Moim zdaniem, jezeli harcerz w wieku wedrowniczym, prowadzi druzyne, a 
wiec styka sie z harcerska rzeczywistoscia i aparatem, wykonuje element 
misji zwiazku, czyli wychowanie, to jest szansa, ze starczy mu 
"rozsadku" i "uswiadomienia", zeby podniesc madrze reke na zjezdzie.

Troche nawiaze do poprzedniego maila - czy rzeczywiscie problemem ZHP 
jest wlasnie to, o czym piszesz Cyryl? Czy problem z zarzadzaniem 
organizacja, budowaniem dobrego programu, spadkiem liczebnym, to jest 
problem wynikajacy z uczestnictwa mlodych ludzi w zarzadzaniu 
organizacja albo tego, ze maja czynne prawo?
Jaki ci ludzie maja w tej chwili wplyw na organizacje? Żaden. Czyli 
walczycie z czyms, czego nie ma.

>
> Aha! W mojej ocenie Statut ZHP nie ma być 'motywatorem' do żadnych działań
> wychowawczych. To 'pakt' o charakterze ustrojodawczym. Jeśli ktoś z
> wychowawców harcerskich wykorzysta go do pracy z dziećmi i młodzieżą jako
> narzędzie to super! Natomiast denerwuje mnie ta 'mitologizacja' dokumentu na
> wskroś organizacyjnego - to kolejna z przyczyn 'słabości' zarządzania ZHP.
Cyryl, chcecie zadekretowac rzeczywistosc. Z tego co piszecie, wynika, 
ze poprzez wprowadzenie postanowien do statutu chcecie posrednio lub 
bezposrednio wyeliminowac problem druzynowych bez stopnia. Ale to nie ma 
szans zafunkcjonowac w obecnych warunkach. Efekt bedzie taki, ze 
zmniejszy sie istotnie udzial mlodych w decydowaniu o organizacji. 
Wzrosnie za to odsetek "doswiadczonych" funkcyjnych z roznych dziwnych 
zespolow. Mlodzi druzynowi bez stopnia pozostana poza systemem wladzy, 
ale nadal beda prowadzic druzyny.

"Pakt o charakterze ustrojodawczym" - tzn jaki jest cel tego dokumentu? 
Jaki jest cel zmian statutu? Nie od niego przypadkiem zalezy kto bedzie 
decydowal o charakterze organizacji? Ten dokument sie niestety sam 
wykorzystuje w "pracy z dziecmi i  mlodzieza", bo w harcerstwie 
wychowanie nastepuje przez dzialanie. Jesli wprowadzamy taka regulacje, 
to nie robimy nic innego jak wycinanie z uczestnictwa w demokracji 
zwiazkowej duzej grupy jej najwazniejszych czlonkow. Pokazujemy ludziom, 
ktorych mamy przygotowac do zycia w spoleczenstwie, ze sa zbyt malo 
"uswiadomieni", zeby wspoldecydowac o sprawach organizacji, ktorej sa 
istotnymi czlonkami.
Twoje argumenty sa troche jak z dyskusji o cenzusach w prawie wyborczym. 
Dlaczego o wyborach do parlamentu, na prezydenta, a wiec sprawach daleko 
bardziej powaznych niz zarzadzanie ZHP maja decydowac ludzie z 
wyksztalceniem podstawowym lub gimnazjalnym albo zawodowym? Czy oni sa 
uswiadomieni jak to panstwo funkcjonuje? Czy znaja konstytucje, system 
wyborczy? Gdyby nie instrukcja na scianie lokalu wyborczego, to by nie 
wiedzieli na kogo i jak glosowac... A jednak glosuja...

Eh... gdyby fetyszyzacja statutu byla przyczyna slabosci zarzadzania 
ZHP... Wtedy na prawde, skakalbym z radosci ;). A ja mam wrazenie, ze 
jest dokladnie odwrotnie. Ze wladze czesto statut maja w glebokim 
powazaniu. Mam wrazenie, ze slabosc zarzadzania wynika z ustawiania 
wyborow, walki o reelekcje co kadencje, z kompletnej nieefektywnosci 
modelu i struktury zarzadzania, a nie z praworzadnosci czlonkow ZHP, czy 
ich zafascynowania postanowieniami statut...

>
> Ale nikt z 'Zespołu Statutowego' (jeśli się mylę - proszę mnie poprawić) nie
> postulował zniesienia 'kadencyjności' niektórzy z nas nie widzą jedynie
> sensu w ograniczaniu ilości kadencji pełnienia danej funkcji. 
No dobrze, ale w czym ograniczenie ilosci kadencji przeszkadza? Czy 
ograniczenie kadencyjnosci spowoduje, ze nie bedzie chetnych do wladz? 
Ze ci chetni beda gorzej przygotowani niz w przypadku braku ograniczenia 
kadencji? Juz w obecnej sytuacji, efektywnie od kilkunastu lat nie mamy 
kadencyjnosci np. w choragwiach. I co, kwitna dzieki temu?
Moim zdaniem kadencyjnosc + ograniczenie ilosci kadencji, a być może 
skrócenie kadencji np. do 2 lat to są mechanizmy, ktore nadaja wladzom 
dynamike i moga przyczynic sie do doplywu mlodych i swiezych 
instruktorow. Ograniczaja takze, mozliwosc swoistej monopolizacji 
zwiazku przez aparat urzedniczy.
Osobowosc prawna choragwi + zniesienie ograniczen kadencyjnosci + 
ograniczanie udzialu mlodych + uzawodowienie aparatu to moim zdaniem 
prosta droga do rozkladu ZHP. Wszystko to wzmacnia i petryfikuje beton 
urzedniczy, ktory juz dzisiaj jest wystarczajaco mocny, a ktory ma 
ograniczony kontakt z rzeczywistoscia ;-) Czy takiej swiadomosci w 
zarzadzaniu chcesz Cyryl?

>
>
> Pięknie, pięknie... jednak z doświadczeń wiemy już, że psu na budę
> ograniczenia w ilości kadencyji, kiedy 'zła wola' w narodzie. :P Bo nie ma
> takiego mechanizmu, który by pomysłowość 'złodzieja' wykluczył.
> A zawodowy zarząd po prostu rozlicza się z wyników, nie z postawy.[I za to
> lubię wolny rynek :P]
Cyryl, a co to sa wyniki w harcerstwie? Czy zawodowy zarzad bedzie 
odpowiedzialny wylacznie za zarzadzanie majatkiem, finanse, pozyskiwanie 
srodkow? Jesli tak to pieknie... Ale nie bedzie...
W harcerstwie rozliczamy sie nie tylko z wynikow, ale wlasnie tez z 
postawy, z metod dochodzenia do wynikow, bo tu jest wychowanie, a nie 
fabryka ;). Oczywiscie jedno nie wyklucza drugiego, dlatego model 
profesjonalnego zarzadu i spolecznego nadzoru jest optymalny. Tylko 
trzeba go madrze skonstruowac, tak by spoleczny nadzor byl efektywny i 
niezalezny. Z zalozenia bowiem taki model niesie ze soba 
niebezpieczenstwo nierownowagi.

Zdecydujcie sie. Jesli rzeczywiscie chcecie ortodoksyjnej 
profesjonalizacji zarzadu, to on musi miec kompetencje wylacznie z 
zakresu gospodarki, ale nic z wychowania. Jesli natomiast zmian w 
kompetencjach zarzadu nie bedzie, albo bedzie niewiele, to nie mozecie 
rozliczac zarzadu wylacznie z cyferek... Jesli de facto chcecie sciagnac 
managerow do finansow - to niech ten zarzad nie bedzie harcerski, niech 
to po prostu beda ludzie z rynku pracy, ktorzy sie na tym znaja, 
niekoniecznie zwiazani z harcerstwem. Niech nie nosza mundurow i nie 
opracowuja propozycji programowych. Tylko to wszystko da sie zalatwic na 
poziomie zmian struktury GK jako aparatu urzedniczego, a nie zarzadu. Po 
prostu niech Zarzad zatrudnia fachowcow. Jesli chcecie efektywnego 
zarzadzania, to zmiencie archaiczna strukture pionowa, zreformujcie 
choragwie, zreformujcie GK, rozdzielcie funkcje wychowawcze od 
gospodarczych, wyeliminujcie konflikty interesow miedzy wybieranymi a 
wybierajacymi...

Piszesz, ze nie ma takiego mechanizmu, co by zlodzieja wykluczyl.
To jest argument utopijny. Czy fakt, ze przy pomocy prawa karnego nie da 
sie wyeliminowac przestepczosci oznacza, ze nie ma sensu stanowienie 
przepisow karnych?

Moim zdaniem problem jest dosc typowy. Tak jak w parlamencie, w ZHP 
bierzemy sie do zmian w statucie, strukturze, a nie mamy analizy stanu 
obecnego. Nie mamy badan, analiz problemow, slabych stron oraz zalet 
obecnej struktury i modelu zarzadzania organizacja. Dlatego potem sa 
problemy ze zwiazkiem przyczynowym miedzy proponowanymi rozwiazaniami a 
rzeczywistoscia. Metoda burzy mozgow nie jest najlepsza dla 
projektowania prawa...  ;-)

Maciek Syska


Więcej informacji o liście dyskusyjnej Czuwaj